Takie tam
Winds of War
Poprzednią mapę ,,Herosi Komandosi" robiłem długo starając się aby była ciekawa w każdym aspekcie. Nawaliłem tam dużo nietuzinkowych rozwiązań i dużo oryginalnych zadań okraszonych rozbudowanymi fabułami. No i cóż, nie doczekałem ani jednej recenzji. Podobała się komuś tamta mapa? Ktoś ją w ogóle ukończył? Jakie wrażenia z gry? Jakie miała plusy i minusy? Nie dowiedziałem się i patrząc na to jak dawno ją wrzuciłem, to już się raczej nie dowiem. Żalić się z tego powodu nie żalę, bo taka specyfika tego portalu, że często mapy mające nawet tysiące pobrań nie mają choćby i jednej suchej oceny punktowej. Piszę powyższe w kontekście tej oto mapy. Nie wiedząc czy takie mapy jak ,,Herosi Komandosi" (wymagające dużego nakładu pracy przy ich tworzeniu) robią na kimś wrażenie czy może wręcz przeciwnie, są męczące przez zbytnie skomplikowanie, tym razem zrobiłem coś prostszego, bliższego klasyki gatunku. Czyli co? A no to, że sobie biegamy po mapie, wzmacniamy się, walczymy, zbieramy skarby i tak dalej. Zdarzy się czasem jakieś proste zadanie, kilka linijek tekstu... Jeśli tyle wystarczy ci do szczęścia do to zapraszam do zabawy.
Minusem mapy są słabi, mało agresywni przeciwnicy sterowani przez komputer (mimo wzmocnienia różnorakimi bonusami). Tak więc kto lubi trudne wyzwania powinien wejść w edytor i ustawić przeciwników w jednej drużynie.
Blokada nekromancji nic by nie dała ponieważ są ołtarze do magii śmierci.
-Na tej mapie każdy z graczy ma swoje unikatowe bonusy na obszarze startowym co zachęca do zagrania mapę jeszcze raz
-Mapa posiada ciekawe mechaniki np. ścinanie drzew za pomocą topora lub wykorzystania garnizonów do różnych rzeczy
-Jest wiele ścieżek, dzięki czemu gracz mocno się zastanawia w którą stronę pójść
-Można by dać przy puszkach pandory tabliczki co wymaga aby ją otworzyć np. że potrzebujesz magi chaos, ponieważ jest wiele rzeczy na mapie to trzeba zapamiętać ale to głównie problem jeśli pierwszy raz się gra w tę mapę. Na kolejne razy wiadomo o co chodzi bo jest dość jasno logicznie poukładane.
-Jeśli się gra na komputera gra mogła by usuwać zdarzenia które należą do innych graczy jak przyłączenie leprekaunów, jednorożców lub kuszników.
-Podczas mojej rozgrywki komputer niebieski ginął często przy zamku Łubu-Dubu, inni nie
-Jeśli chodzi o wygląd mapy jest dobrze ale totalne barbarzyństwo bardziej mi się podobało
-Jeśli nie grałbym pod nekromancje to myślę że poziom trudności był ok ale pod grę wieloosobową raczej bym ustawił ekspert lub zaawansowany aby gra była trochę krótsza. Totalne Barbarzyństwo lepiej to zrobiło pod tym względem bo tam tempo jest ok +7 dni bez zamku dało się biegać i mapa mniejsza w odczuciu jak się gra.
-Mapa jest bardzo bogata w przeróżne bonusy to więc można stworzyć prawdziwego potwora, który nawet w pojedynkę wyczyści mapę
-Następnym razem jeśli mapę bym znał to poszedłbym grać pod syreny bardziej opłacalne niż czarne smoki, które na koniec miałem 13 a wampirów 350
-Sprawdziłem sobie jeszcze stronnictwo ład co mogło by się zdawać że farmienie magów to dobra taktyka na grę, no niby dobrą armie masz 4 tydzień 230 magów ale cierpi na tym twoje tempo gry ponieważ chaosem w tym czasie 3 różne krainy pozwiedzałem plus odkryte przynajmniej 60% mapy, czyli gra zachęca do agresywnej eksploracji co jest jak najbardziej na plus
Na tej mapie nie spotkałem jakoś dużo błędów ale jest jedna puszka która nie chciała mi się otworzyć
-120 108 1
-(nie musisz zwracać na to uwagi) mimo że za każdym razem jak coś robiłem to myślałem że gra mi się wyłączy to gra działa stabilnie zero razy się wyłączyła
myślałem że to przez wydarzenia ciągłe ale jak sprawdziłem po przejściu mapy są chyba tylko 3 chyba, że są pochowane w jakiś jednostkach to ok :). Na początku spadki do 80 fps a pod koniec gry do 30 fps ale wtedy już moi bohaterowie mieli wiele artefaktów nie uważam tego za duży minus bo nie było aż tak wkurzające do tego co ta mapa oferuje.
Na dodatek widać po tej mapie jak autor tej mapy ma ogromną wiedzę o tej grze całkiem nieźle przemyślane po układane obiekty co dla osób nie znających gry mogą być nieznaczące ale dla doświadczonych graczy od razu zauważają w tym potencjał.
Dam 6 ale tak dla świadomości to totalne barbarzyństwo bardziej mi się podobało choć było łatwiejsze(gra wieloosobowa)
ale jeśli potraktować tę mapę jako grę jednoosobową jest całkiem niezła, co nie wyklucza aby zagrać z kimś tylko odpowiedni poziom trudności dobrać.
~
Kiedy uda się dokonać opanowania większości strefy powinniśmy dokonać ekspansji – musimy wszak kontrolować wszystkie miasta startowe aby wygrać. Gracze startujący na powierzchni mają możliwość skierowania ekspansji na strefy pomiędzy nimi, gdzie znajdują się Twierdze, albo w kierunku morza, gdzie na wyspie znajduje się miasto losowe. Oprócz tego morze to połączone jest z innymi akwenami. Dwaj gracze podziemni też mają taką strefę, mogą jednak z niej dokonać rejzy na strefę zawierającą wiele różnych, a ciekawych wzmocnień, od artefaktów, po siedliska i 18 000 leprekaunów. Mają też trzy morza do dyspozycji i to między innymi nimi mogą przedostać się do powierzchniowych graczy.
~
Wykonanie mapy pod względem technicznym jest dobre, niestandardowe. Tym co zwraca uwagę są niektóre lokacje wyglądające wręcz na budynki, które autor dodał do gry. Ilość dodatkowych opcji jest olśniewająca, kreatywność autora mapy nie zna granic. Wchodząc na pole wyboru armii „żółty krąg” należy spodziewać się ciekawych możliwości. Możemy wysoce wzmocnić naszych bohaterów, rozbudować miasta jak i poszerzyć armię. Mimo obfitości nie ma wrażenia przesytu. Na przykład artefakty – te potężne cały czas cieszą gdy je zdobywamy. Jeśli chodzi o braki, to scenariusz ten nie posiada elementów fabuły, poza biografiami bohaterów startowych.
~
W grę grało mi się stronnictwem zielonym przyjemnie. Otrzymany bonus do zasobów pozwolił w pierwszym tygodniu wybudować siedliska wszystkich poziomów. Tym niemniej wrogowie okazali się potężni i próba szturmu na Siekierkowszczyznę zajętą w międzyczasie przez czerwonego zakończył się klęską. Zamiast tego skierowałem się do strefy na północ do miasta i był to strzał w dziesiątkę – kilkanaście tysięcy lepreszonów ustawiło grę, pozwalając mi w zasadzie nie toczyć walk z neutralami, którzy niezmiennie uciekali. Tym niemniej walka z innymi graczami nie była prosta, głównie ze względu na nieoczywistą dla mnie początkowo logistykę. W końcu jednak wrogowie zostali wybici, choć po drodze jedna z wrogich bohaterek osiągnęła 60+ poziom. Jak do tego doszło nie wiem. Oczywiście wrogiem ostatecznym jest stronnictwo seledynowe Mocy, co widzimy w Gildii złodziei od pierwszego dnia. Wliczając siły w garnizonie pokonanie go wymagało pięciu szturmów.
~
Takie tam zafundowało mi skrajne uczucia w czasie rozgrywki. Parę razy chciałem rzucić grę w cholerę, parę razy czułem triumfalne 'nie mam jak przegrać'. By odkryć, że jednak mogłem. Dokonywałem rzeczy, których nie spodziewałem się nigdy robić, jak na przykład rzucałem nie dla zabawy Smoczą siłę na leprekauny. Finałową oceną niech będzie 5.
Zaloguj się aby skomentować mapę!