Bohater legendy w czasach wojny
Standard
Ta starannie wykonana mapa, może pomijając ortografię, opowiada historię druida, którego królestwo zostało zaatakowane przez sojusz Śmierci, Chaosu i Mocy. Celem naszej misji jest odparcie wrogich ataków, a także odnalezienie bohatera, który został uwięziony na terytorium wroga. Mapa jest urozmaicona, zawiera chaty misji, wyrocznie, dodatkowe miasta. Nie jest też prosta do przejścia.
Kolejna walka o tartak, bohater pada w walce i... mogę grać dalej. Okazuje się, że autor dał skrypt w przypadku przegrania całej armii, ale nie śmierci czy pojmania bohatera. Paskudny błąd, ale można na niego przymknąć oko. I tutaj następuje długa, monotonna rozgrywka polegająca na pokonywaniu neutralnych oddziałów. I mimo tego, że grałem na zaawansowanym, czułem się jakbym grał na czempionie. Sporo stworów czwartego poziomu do rozwalenia, aby dojść tam gdzie trzeba. Taktyka polegała głównie na walce samotnym druidem przyzywającym modliszki lub czarodziejskie smoki, łykającym hektolitry mikstur many. Naszymi przeciwnikami są trzej zjednoczeni gracze - którzy stanowili niemal zerowy opór. Ilość stworów na mapie sprawiła, że długo im zajmowało dojście gdziekolwiek, a gdy zbliżałem się do wrogich bohaterów, ci woleli popełnić samobójstwo atakując jakiś silny neutralny oddział. Przeraziłem się gdy zobaczyłem, że w twierdzy jednego z przeciwników nie ma nawet siedliska drugiego poziomu, i to w siódmym miesiącu. Ogólnie mapa jest łatwa, ale długotrwała. Odradzam grania w nią na poziomie 4 i 5.
Scenariusz wygląda przyzwoicie, nie powala, ale nie jest też pustym paskudztwem. Mamy również fabułę, która jest obszerna, ale miernej jakości. Teksty rażą błędami ortograficznymi, składniowymi i mową potoczną. Widać też epickość wciskaną na siłę. Boli w tej mapie również to, że szukamy bohatera, który w ogóle nie pomoże nam wygrać. W jednej chatce dziadek zachwyca się Łukiem Elfickiego Króla, który ogólnie nie bardzo się przydaje. Należy też wspomnieć o dwóch miejscach, gdzie nie da się przejść - na szczęście są one mało istotne.
Podsumowując widać, że autor jakiś pomysł na scenariusz miał, ale chyba sam w niego nie zagrał. Siły przeciwników powinny zostać wzmocnione, natomiast liczba neutralnych oddziałów zmniejszona. Jaki sens ma mapa, w której możemy zdobyć 2-3 rezerwaty, a SI posiada tylko miasto startowe, z mniejszą ilością siedlisk w okolicy niż gracz? Dobrym ruchem byłoby oznaczenie graczy lub miast jako kluczowych, aby kompy chętniej atakowały oraz ukazanie pozycji gracza poprzez Oko Maga. To byłaby dobra mapa, gdyby poprawić opisy i zdynamizować rozgrywkę. Zagraj, jeśli lubisz spokojnie wałęsanie się po mapie. Inaczej nie polecam.
Zaloguj się aby skomentować mapę!